Menu

żołądek nie lubi być pusty

Przepisy i eksperymenty niekoniecznie udane

Zapiekanka z pesto i fistaszkami aka Totalna Improwizacja.

mrufa1408

Czyli co poczac jak sie za duzo makaronu z sosem zrobi.

Wlasnie siedze i to pozeram i tam mi sie pomyslalo, ze jak na mnie to taka potezna improwizacja ze chyba musze sie nia podzielic.

Moze i troche monokolorystyczna i srednio wygledn, ale kurde, w koncu to nasz blog i mozemy sobie tu co nam sie podoba wstawiac, no nie?

Otoz wrocilam z mocno wyjazdowego konca stycznie/poczatku lutego i moze nie tyle, ze lodowka byla pusta co malo inspirujaca.

A mialam twarog z Planety Ojczystej - spokojnie, to wcale nie bedzie z twarogiem! ;)

Troche serka bedzie, ale mysle ze nie jest obowiazkowy jak kto nie lubi/nie moze.

Moze byc z mieskiem jesli makaron z miesnym sosem byl.

Ba, zamiast serka/tofu mozna dodac mieska, jak kto lubi.

Nagotowalam jednego wieczora makaronu i tak jakos troche duzo mi tego wyszlo.

Akurat padlo na takie krotkie paski z falbanka po obu stronach. Czesc pozarlam z bialym serkiem, ale zostala mi micha na dobre 3 porcje - makaronu, nie sera.

Pokopalam zatem w szafce i znalazlam kilka sloiczkow pesto.

Roznych.

Na bogato, bo odkad Przebrzydluch odkryl ze lycha pesto (zielonego lub czerwonego) swietnie urozmaica salatke smieciowa, to zaczelam czasem kupowac i odkrylam ze nasze sklepy wyspowe oferuja szereg odmian - lagodne, ostre (np chilli sindried tomato), z baklazanem, ze szpinakiem, a nawet wersje weganska (???).

Moim odkryciem sezonu bylo pesto pomidorowe z mascarpone - no wlasnie tu ten serek po raz pierwszy sie ujawnia, ale clou imprezy jednak jest w samym pesto. Doskonale sobie wyobrazam zamiast pesto z mascarpone pesto z baklazanem, czy szpinakiem.

Czyli mamy na razie tak - miche makaronu, na 3 solidne porcje i sloiczek pesto.

Ja poszlam po bandzie i w efekcie ten sloiczek caly tam wrypalam, ale mysle, ze to po uwazaniu - bez mascarpone by chyba wystarczylo mniej, bo ten ser w pesto lamie intensywnosc smaku suszonego pomidora. Ale na dwa razy dodalam ten sloiczek bo za pierwszym razem makaron wciagnal cala wilgoc i maialam suche kluchy upackane skorupka mascarpone z pomidorem.

Malo atrakcyjny wyglad.

Po drugiej porcji sosu (sloiczki sa male - 190gram), dosypalam garstke, bardzo skromna zwiorkowanego sera, bo lubie. Na pewno moza sypnac tego bez laktozy, albo naweg pokrusznego tofu jak ktos lubi, czy granulat sojowy (albo nawet podziabanego kuraka pieczonego z obiadu niedzielnego czy nawet usmazyc mielone w samym pesto, co kto tam lubi) - chodzi o dodatkowa teksture.

I to byla potrawa bazowa do pozniejszej improwizacji.

Jadlam to przez 2 dni, ale na trzeci juz mi sie znudzilo, a solidna porcja zostala.

Wyrzucac?

Troche szkoda.

Najpierw wiec sprawdzilam czy mam otwarty przecier zeby to dopomidorowac i oszukac kubki smakowe kompletnie nowa potrawa, ale nie mialam.

To pomyslalam, ze zapieke z serem, ale mnie odrzucilo bo pesto tlustawe, ser tez i na sama mysl o takiej ilosci tlustosci mnie zemdlilo.

I wtedy pomyslalam - orzeszki!

Dostalam tydzien temu wielki wor orzeskow solonych i chociaz lubie bardzo, to w nadmiarze mi szkodza - kolki dostaja jak niemowle ;), wiec bede go meczyc jeszcze dlugo.

Orzeszki mozna dodac do stir-fry, pomyslalam, a ja dodam do pasta bake! (no pardon, ale ciezko mi sie az ta kontorlowac jezykowo jak sobie do siebie mowie ;) ).

Do zaroodpornego pojemnika wlozylam ten makaronowy balagan i buch do piekarnika w 170-180 stopni na jakies 10 do 15 minut. takz zeby sie wszystko dobrze ugrzalo, nadmiar tluszczu splynal na dno itp, ale zeby nie pryzpalic góry. Pewnie mozna przykryc czyms, ale mnie sie nie chcialo.

Nastepnie natchniona juz ta mysla o orzeszkach spora ich garstke sypnelam hojnie po wierchu i buch na kolejne 10-15 minut, przy czym po tych 10ciu mniej wiecej wylaczylam piekarnik i zostawilam ten naboj w takim pomalutku stygnacym piecu z wiatrakiem, az zaczelam czuc zapach orzeszkow prazonych.

Efekt, na wpol pozarty, ponizej.

IMAG0710

Orzeszki sie zrobily fajnie chrupiace, sol na nich dodala fajnego posmaku, a ze to wsypowe to nie sa jakos za bogato posolone wiec tego, prosze sie tu nie skarzyc ze za duzo soli. ;)

Makaron na gorze tez nie jest jakos szczegolnie zeschniety tylko sos sie zapiekl.

Improwizacja na lenia, ze hej ;)

Komentarze (25)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Matylda] *.7-67-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be

    No łoł, normalnie szacun na dzielni ;)
    Choc szczerze mowiac straciłam wątek w okolicy pesto, ktore uwielbiam i moglabym wyżebrać palcem ze słoika :)

    Moje dziecko wlasnie pożera wczorajsze bolognese w wersji zapiekanki ;)

  • marga77

    kiedyś dawno temu ugotowalam rosół, któren z makaronem wystarczył jako obiad, dnia następnego z kuraka rosołowego zrobiłam potrawkę, z ryzem, która też jako obiad wystarczyla, dnia jeszcze następnego z rosołu zrobiłam pomidorową z ryżem, dnia następnego dodałam sera, do gotowała makaronu i zrobiłam zapiekanke z resztek potrawki, dnia ostatniego zagęściłam przecierem resztki pomidorówki, dodałam podsmażonego z czochem i cebulą mielonego, zrobiłam beszamel i skonstruowałam lasagne ... jeden kurczak i tydzień obiadowo obskoczony :D

  • Gość: [Matylda] *.7-67-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be

    Marga, a ile Ty gab karmisz? I chyba jakies niejadki ;)
    Bo u mnie gar rosolu wystarcza na max 2 dni i nic wiecej sie z tego nie da zrobic.
    Jutro gotuje gar zeberek, czego na obiad nie zjedza to poprawia na kolacje ;)

  • marga77

    wtedy byliśmy tydzień we dwóch z Młodym, chyba dziesięcioletnim :)

  • Gość: [mRufa1408] *.range31-51.btcentralplus.com

    Mowcie co chcecie, a ja i tak jestem dumna, ze zamiast wywalic to co mi sie juz przejadlo do lez, przy pomocy garsci fistaszkow podwojnie prazonych obskoczylam jeszcze jeden posilek.
    Zwykle mal gotuje - raczej pieke, wiec tym bardziej.
    Pesto wczesniej bylo mi znane jako praktycznie niejadalna i bezsmakowa breje do makaronu, za wyjatkiem salatki z makaronu typu kokardli, z szpinakiem i orzeszkami piniowymi i orkuszkiem sera doprawiony tym pesto, ktory sprzedaja jako potrawe na lunch w naszych sklepach.
    Odkrycie, ze sa rozne rodzaje i smaki urozmaicilo moje sporadyczne posilki do pracy :)

  • Gość: [mRufa1408] *.range31-51.btcentralplus.com

    Matylka, a ja do tej nieinspirujacej lodowki wrocilam wlasnie chyba z Twoich okolic - o ile BE Belgie oznacza w Twoim czesciowym IP :)

  • Gość: [mRufa1408] *.range31-51.btcentralplus.com

    Matylda, nie Matylka - nieskalibrowane palce ze starzejaca sie klawiatura to nie jest dobra kombinacja ;)

  • marga77

    masz święte prawo być dumna! no ale sama przyznasz, że takie kombinacje wymuszają niejako wspominki kombinacyjne :D

  • Gość: [Matylda] *.7-67-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be

    mRufa, ale ja naprawde jestem pelna podziwu, bo ja bym raczej z tydzien jadla ten makaron z serem niz kombinowala co z niego zrobic.
    Tak, BE oznacza Belgie, gdzie bylas?

  • Gość: [Matylda] *.7-67-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be

    Marga, moj prawie-14-latek pozera wiecej niz ja, a wyglada jak pol mnie, ale tylko wszez, bo wzdluz to mnie juz dogania ;)

  • Gość: [mRufa1408] *.range31-51.btcentralplus.com

    Marga oczywiscie, ze wymaga, tylko kompletnie mnie z moim orzeskowym bejkiem przycmilas tym pojedynczym kurakiem zo onbskoczyl tydzien obiadów ;) i poczulam sie zmuszona do wyjasnien ;)

    Matylda ja sie bardzo szybko nudze monotonia, w kazdej dziedzine zycia, a juz w zarciu szczegolnie - zupelnie sie w Fadera mego nie wdalam pod tym wzgledem, juz predzej w RO, bo ona lubila nowosci testowac i eksperymentowac.
    W Brukseli i Bruges bylam. Brukseli malo widzialam, ale w Bruges sie zakochalam :) mimo tlumów weekednowych.
    Nawet poza centrum mi sie podobalo, co duzo mowi, bo zwykle jak sie poza turystyczne centrum wyjdzie w odwiedzanym miejscu to zwykle groza ogarnia ;) no przynajmniej dotychczasowe doswiadczenia tak mi mowia ;)

  • sekretarka.bozeny

    Ooo, Bożena w siódmym niebie :D Pewnie się szerzej uzewnętrzni w temacie też, ale tu nie może nie wspomnieć, jak bardzo uwielbia papraninki z makaronem!
    Zawsze gotuje makaronu za dużo, bo wtedy jak człowieka najdzie na papranie, to jest jak znalazł i na szybko :) Pychotki.
    Te orzeszki to Bozena by dla siebie posiekała, tak jakoś by jej chyba lepiej pasowały, ale poza tem to ślinotok letki :D
    Ale mascarpone i pesto? W życiu by Bozena nie wpadła na to połączenie, hm.

  • marga77

    mnie sam ta kurza inwencja zaskoczyła, no ale u mnie to nie z monotonii, a ewidentnie z niechęci robienia zakupów, a i tak po to mielone Młodego wysłałam, bo wiadomo OMS nie było ;)))

    Matylda Młody, jemu też Michał, miał tak dawno czternaście lat, że nie pamiętam :D

    zapiekanki makaronowe i owszem, i nawet mam jedną bezmiesną, ktora jest hiciak! pieczarkowo-kurkową, jak zakończę urlopowanie, to może i popełnię w ramach powrotu do rzeczywistości, bo się tu przyznam bez bicia, że chociaż swoją robotę na prawdę lubię, bo robie to co lubię i co chciałam robić, i mam bardzo fajnego, ale to bardzo fajnego szefa, i kontakty z ciekawymi ludźmi, i z głodu bym nie zdechła gdybym sama na siebie musiała pracować, a nawet i na Portugalie czy choćby Wietnam by się znalazło ... to kurcze po pobycie tutaj i obejrzeniu pięciu hektarów z przyległościami, to ja chcę tylko juz emerytury i moich kotów ...buuuuu

  • Gość: [mRufa1408] *.range31-51.btcentralplus.com

    Prosze Bozenki ja bym nie siekala bo nie byloby co pogryzc - to orzeszki to jakies mutatny-giganty sa wiec im te 10/15 minut w piecu nie daly skorupy lamiacej zeby, ani nic z tych rzeczy, a ja makaronu nadetego (al'dente) nie lubie wiec byliby za mietko ;).
    W stir-fry wrzycaja nie tylko cale orzeszki ziemne ale na nawet cale nerkowce - sama widzialam w knajpie, wiec uznalam, ze mnei toez wolno :D
    Ale jak Bozenka woli dorbnice, to prosze uprzejmie.
    Oraz totez wlasnie to pesto z mascarpone mnie tak zastrzelilo ze musialam sprobowac i teraz to juz prawe zawsze mi sloiczek w szafce kibluje.
    Jak nie zapomne i walizka sie zgodzi to przytargam do testowania ;)

  • Gość: [Matylda] *.4-67-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be

    Ja Brugge tez lubie :)
    Jakbys sie znow wybierala do Brukseli to daj znac, podrzuce Ci pare fajnych miejscowek ;)

  • mrufa1408

    Matylda dam znac :) Zaluje, ze nie zgadlam Cie wczesniej to bym sie dopytala od razu :)
    Na razie w planach Espania, a konkretnie odcinek miedzy Madrytem a Alicante., ale to dopiero za miesiac z haczykiem.

  • matylda2000

    Fajna robote masz :)

  • mrufa1408

    A skad. Kolochoz, jak Kolchoz, 4rech liter nie urywa.
    Musze zuzyc urlop do konca marca, a na Planete Ojczysta sie juz na jezdzilam po uszy od konca grudnia 2015, to sobie troche gdzie indziej jezdze :)
    Pozniej bede zaciskac pasa i jesc ten makaron z 7miu odslonach, ale co tam :)
    Jak to gdzies uslyszalam 'you only YOLO once' hahahaha.

  • marga77

    to ile Ty masz tego urlopu? ja mam 36 dni i nigdy nic mi na następny rok nie zostaje buuuu

  • mrufa1408

    Marga, w teori 31 (rzy czym to jeden nalezy mi sie od mienionego wrzesnia, ale glupi system mi od zeszlego kwitnia nalicza go jako prorate, wiec weme gl dla pewnosci ostatnego marca ;). W praktyce to dorabiam braki okazjonalna nadgodzina i co uzbieram dzien-dwa to przy okazji urlopu zuzywam. No i u nas rok trwa od 1wszego kwietnia (rok finansowy na Wyspie, a w Kolchozie rowniez urlopowy. Kiedys bylo fajniej bo rok kazdemu sie zaczynal jak zaczynal prace i bylo fajnie, bo nie bylo kumulacji urlopow na ostatnia chwile w marcu, ale jakis geniusz wymyslil, ze bedzie lepiej ujednolicic. Raz mnie sqr...syny okradli z prawie 2 tygodni urlopu - z okazji zmiany systemu - zasady gry sie zmienilo w polowie gry, to sobie odebralam brutalnie co moje, a teraz nie mam kompletnie skrupulow w zapisywaniu kazdej minutki przepracowanej ponad kontrakt. Mnie mozna oszwabic. Ale jednak tylko raz. ;)

  • mrufa1408

    tak, ze mnie tez nigdy nic na nastepny rok nie zostaje, bo rok trwa do konca marca lol

  • Gość: [Matylda] *.25-243-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be

    Ja myslalam, ze Ty tak w ramach tej roboty se latasz po swiecie ;)

  • mrufa1408

    A skad, podroze z definicji mRufy powinny byc frajda, a nie obowiazkiem :) Owszem Kolchoz wysyla nas czesto gesto, ale w takie miejsca (np Haiti w pierwszych tygodniach po trzesieniu ziemii, czy Sudan Poludniowy w czasie suszy), ze ja bym za doplata suta nie pojechala, a co dopiero z wlasnej i nie przymuszonej woli, poza tym moja jest rola Biurwy, wiec co najwyzej moge sobie czasem sluzbowo do Londku albo innego Bristolu pojechac ;)

  • marga77

    do marca następnego roku też muszę wykorzystać urlop z obiegiem, tylko ze ja juz nic nie mam w październiku z tzw bieżącego :D

  • Gość: [Matylda] *.8-67-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be

    Ooooo to tym bardziej przydalyby Ci sie wskazowki gdzie najlepsze frytki, a gdzie piwo, albo gdzie na scianach knajpy wymalowane gole baby, ale tak, ze trzeba sie natrudzic, zeby je zobaczyc ;)

Dodaj komentarz

© żołądek nie lubi być pusty
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci